????????????Moje dzieci w tym roku bardzo wcześnie napisały list do św. Mikołaja, w którym zawarły wszystkie swoje marzenia dotyczące prezentów i tego, co się ma wydarzyć w trakcie zbliżających się Świąt Bożego Narodzenia. Już pod koniec listopada w szufladzie szafki nocnej mojej małżonki leżały dwa złożone liściki – jeden różowy, drugi zielony. Jako dobrzy rodzice dumni ze swoich dzieci oczywiście postanowiliśmy spełnić ich marzenia, o ile nie będą szczególnie kosztowne lub skomplikowane. Zarówno moja żona, jak i ja, pracujemy w branży księgowości (ja na stanowisku specjalisty ds. księgowości Kędzierzyn-Koźle, żona w zawodzie księgowej) i stać nas na okazjonalne rozpieszczanie naszych dzieci.

Nasza czteroletnia córeczka, Różyczka, która nie potrafi jeszcze pisać postanowiła narysować św. Mikołajowi o czym marzy. Po jej rysunkach trudno było się domyślić o co chodzi, dlatego żona umiejętnie podpytała córkę o jej marzenia. Okazało się, że Róża marzy o lalce-bobasie i wózeczku, w którym mogłaby tę lalę nosić.

Sześcioletni Kacper ma zupełnie inne marzenia, ale to raczej oczywiste, że chłopcy lubią inne rzeczy niż dziewczynki. Otóż Kacper zażyczył sobie łyżwy. Parę tygodni temu po raz pierwszy byliśmy na lodowisku i Kacprowi tak bardzo się to spodobało, że od razu zapragnął zostać posiadaczem jednej pary łyżew.