Mamy październik, jego drugą połowę, co oznacza, że nie dalej jak za parę tygodni rozpocznie się prawdziwy świąteczny szał zakupowy, a na wszystkich wystawach sklepowych uśmiechać się do nas będą radosne Mikołaje. Przyznam, że trochę boję się tego czasu, bo przed Świętami racjonalnie myślący ludzie często dostają jakiegoś kociokwiku i biegają jak szaleni od jednego sklepu do drugiego w poszukiwaniu świątecznych dekoracji.

w55Moją żonę świąteczny szał dopada tuż po 1-szym listopada. Zaczyna planować co będzie piekła, co będzie gotowała i kogo w tym roku zaprosi na świąteczne posiedzenie. Trochę mnie to denerwuje, bo ja, człowiek praktycznie myślący, wolałbym realizować wszystko po kolei i na Świętach skupiać się dopiero w grudniu.

Na nieszczęście świąteczne szaleństwo wcześnie dopada nie tylko moją żonę, ale również kilka znajomych z pracy. Wyobraźcie sobie, że wczoraj pani specjalistka ds. księgowości Ostrołęka, z radością zakomunikowała mi, że kupiła już część prezentów pod choinkę. Na początku myślałem, że żartuje, dlatego roześmiałem się sarkastycznie, jednak gdy zobaczyłem, że ona się nie śmieje tylko patrzy na mnie wściekłym wzrokiem zrozumiałem, że w jej wyznaniu nie było ani krzty kłamstwa. Po prostu, moja koleżanka kupiła część prezentów w drugiej połowie października. Mam nadzieję, że mojej żonie nie wpadnie do głowy dręczenie mnie świątecznymi planami zbyt wcześnie.