a55Jestem w stu procentach przekonany, że w ciągu najbliższych kilku dni rozwinie się u mnie jakieś parszywe choróbsko, które na dobre zepsuje mi humor i wykluczy mnie z życia towarzyskiego. Zawsze, gdy w moim życiu szykują się jakieś ważne wydarzenia, w których będę brał aktywny udział, mój organizm zaczyna szwankować i kończy się na tym, że na ważnej uroczystości zjawiam się  zasmarkany, zakaszlany i jeszcze z gorączką. Tak właśnie było niespełna dwa miesiące temu, gdy awansowałem na specjalistę ds. księgowości, specjalista ds. księgowości Legionowo, i na imprezie zorganizowanej z okazji mojego awansu pojawiłem się tylko na pół godziny, bo grypa nie pozwoliła mi aktywnie uczestniczyć w zabawie. Moja rodzina, przyjaciele i znajomi do późnych godzin nocnych bawili się beze mnie. Ja w tym czasie leżałem w łóżku i zamiast wlewać w siebie alkohol, popijałem gorącą herbatkę i połykałem tabletki.

Przede mną ważny wyjazd na konferencję, na której będę wypowiadał się na temat zmian organizacyjnych poczynionych w mojej firmie i ich wpływie na wydajność pracy. Skoro przede mną takie ważne wystąpienie, choroba powoli daje o sobie znać i na dobre rozwija się w moim organizmie. Nie pomagają łykane zapobiegawczo tabletki na wzmocnienie, nie pomaga ciepłe ubieranie się i dbanie o zdrowie. Jak nic na konferencji będę  w szczytowym stadium rozwoju grypy. Złośliwy organizm.