Gdy rano zasiadam przed swoim firmowym komputerem, tak bardzo pogrążam się w aktualnych zadaniach związanych z rachunkowością, że od biurka odklejam się dopiero wtedy, gdy poczuję nagłą potrzebę skorzystania z toalety czy zjedzenia drugiego śniadania. Z chwilą, gdy docierają do mnie sygnały wysyłane mi przez mózg, zdaję sobie sprawę, że od prawie czterech godzin siedzę w jednej pozycji przed komputerem, zaczynają mnie boleć plecy, a żołądek domaga się jakiegoś jedzenia. Na szczęście kawę mam już zazwyczaj za sobą, bo jedna z asystentek zawsze postawi mi parujący kubek z czarnym napojem na biurku, a ja bezmyślnie wleję jego zawartość w swoje gardło.

4Od ósmej do dwunastej rano myśli mi się najlepiej i najefektywniej, dlatego te cztery godziny staram się wykorzystać najlepiej, jak tylko mogę. Jeśli już przykleję się do komputera, to nie mam możliwości oderwania się od niego do chwili, gdy poczuję, że efektywność mojej pracy zaczyna powoli spadać, cyfry przed oczami powoli się rozmywają i coraz gorzej idzie mi trafianie w odpowiednie klawisze na klawiaturze komputera. Wtedy wiem, że czas zrobić sobie piętnastominutową przerwę, zjeść coś dobrego i najlepiej bardzo kalorycznego, przejść się po biurze, porozmawiać ze współpracownikami i dopiero wtedy znów zasiąść do pracy, specjalista ds. księgowości Łódź. Od południa najczęściej występują sytuacje, w których nagle muszę oderwać się od pracy i zająć czymś innym, dlatego od 12.00 do 16.00 efektywność mojej pracy jest dużo niższa niż w godzinach dopołudniowych.